Dbając o wasz dobrostan…

16 lipca, 28 tydzień 2079 roku, Niedziela

Kolejna symulacja treningowa w Replikationie Feniks nie poszła zgodnie z planem. Coś się musiało rozkalibrować, i chociaż była to trzecia i prosta misja nadal na pierwszym poziomie, to przyspieszenie biegu wydarzeń w metawersie zaskoczyło nawet Mayumi i Jennifer, w biegu analizujące czerwone migające kontrolki na kilku urządzeniach pomiarowych.

Przyłączony jeszcze do Symulfotela ze zwisającym z arterii wenflonem kapitan Scott Lipton złapał się obiema rękami za skronie i upadł na podłogę w grymasie nieznośnego bólu na twarzy.
– Czego nam nie mówicie? Co to jest za gówno? Wyjmijcie to z mojej głowy!
Nagle porucznik Jeffrey Styles zaczął śpiewać przeraźliwie raniącym uszy i rozdzierającym serce głosem umierającego szaleńca:
– Let them feeeeeeel!
Odkaszlnął chrypkę i kontynuował zawodzenie.
– Make them seeeee!

Nie wiedzieli co się z nim dzieje, gdy po chwili zaczął poruszać się wokół własnej osi, unosząc raz po raz obie ręce w gorę i w dół, niczym zestresowany autysta, wywracając oczami i kręcąc się coraz szybciej, aby po chwili upaść na podłogę i zgasnąć w nieprzytomności.

Doskoczyli do niego, poklepując po twarzy i unosząc mu bezwładną głowę, próbując go ocucić.
– Odsuńcie się! – Elaine przedarła się przez klękających nad nim żołnierzy i przyłożyła mu 2 palce do tętnicy szyjnej – Puls stabilny, wezwać sanitariuszy, szybko!
4 sanitariuszy z noszami wbiegło do sali i bez zbędnych dyskusji przełożyło Jeffreya z podłogi na nosze, wynieśli go, a jeden z nich kiwnął porozumiewawczo głową pani doktor.
– Co to było? – zapytał szeregowy Troy.
– Zbadamy go, nie zajmujcie sobie tym głowy – odpowiedziała Elaine.
– Chcielibyśmy jednak wiedzieć – odezwał się porucznik Ryan – to już drugi przypadek w tym tygodniu, kiedy „coś idzie nie-tak”, a my nie wiemy co się dzieje, bo nie udzielacie nam żadnych informacji.
– Mogłabym zapytać cię o to samo, ponieważ nie wiem co im dolega, przenosimy ich na obserwację do szpitala i wykonujemy szereg badań. Niektórzy wymagają 24 godzinnej opieki, inni pozostają nieprzytomni, nie tylko Wasza grupa ma problemy z przystosowaniem.
– A może to wy macie problemy z prowadzeniem tego eksperymentu? – krzyknął Bart Godwin – dosyć już widzieliśmy. Nie wracam do tej maszyny i odmawiam dalszego przyjmowania tych robocików, ponieważ wygląda na to, że nie panujecie nad tym. Nikt z nas nie pisał się na króliki doświadczalne.

Elaine również zaczynała mieć wątpliwości, ale dla dobra sprawy nie wolno jej było chociażby pokazać po sobie cienia zawahania, bądź, że nie ma pojęcia dlaczego część obiektów reaguje nadmierną wrażliwością i dlaczego każdy ma specyficzne, nie osobnicze i niepowtarzalne skutki uboczne, więc nie są w stanie znaleźć żadnego wzoru i zaradzić tym z pozoru przypadkowym incydentom.

– Troy, Ryan, Bart, rozumiem wasze wątpliwości, ale jesteśmy w tym razem, dbając o wasz dobrostan, staramy się reagować od razu, to są pojedyncze przypadki, których nie mogliśmy przewidzieć, ale pozostali czują się dobrze, prawda? – spojrzała po żołnierzach, oni spojrzeli po sobie, faktycznie pozostali, poza Danem, który się nie przyznawał z obawy przed wyłączeniem z zespołu na czas obserwacji, pozostali nie odczuwali praktycznie nic.
– Dobra, kończymy na dziś – zarządził Ron – czas odpocząć i wyspać się przed jutrzejszą misją. Zabawmy się wieczorem. Widzimy się o 19:00 pod „Brutalnym Antosiem.”
– Śpiewał tak czysto – zagadał Matt do Troya – że można było niemal oddychać dźwiękami jakie przenosiło rozedrgane powietrze.
– A dla mnie to brzmiało jakby Transformers przejeżdżał środkiem dupy po rynnie…
Żołnierzom wypłynęły uśmiechy na twarz, atmosfera się oczyściła, zaczęli opuszczać salę treningową żartując i klepiąc się wzajemnie po plecach lub waląc pieszczotliwie pięścią w ramiona. Po czym szybko zapomnieli o odstawionym do skrzydła medycznego Jeffreyu.
Elaine odetchnęła z ulgą , zarządziła zebranie zespołu laboratorium i poprosiła asystenta o masażystę przed podwieczorkiem. Rozluźnienie ciała dobrze jej zrobi po tych dzisiejszych stresach.
Z kolei kapitan Scott wyszedł z laboratorium co prawda o własnych siłach, ale nadal z potwornym, rozsadzającym bólem głowy. Nie doszedł do swojego pokoju. Upadł w połowie drogi z laboratorium i stracił przytomność w pozycji leżącej pod ścianą na słabo oświetlonym korytarzu. Znaleziony przypadkiem przez sprzątających podłogi pracowników funkcyjnych, którzy zawiadomili dyżurujący tego dnia oddział ratunkowy. Nadal nieprzytomny kapitan Lipton został odwieziony na łóżku polowym do skrzydła medycznego. Jego braku żołnierze nie zauważyli aż do następnego dnia.

***

Podziel się

Facebook

Przeczytaj również

Dziewiątka 009 - prolog

Dziewiątka 009

28 lipca, 30 tydzień 2079 roku, Piątek. Wybuch. Cisza. Ogłuszenie na chwilę zaćmiło moje zmysły. Przez pył ledwo dostrzegam opadające gruzy i miotających się z

Zespół projekt Feniks misja Kassandra

Replikation Feniks 2079

Ten sam dzień. Godzina 9:55. Główne laboratorium. Miejsce instalacji Symulatora pierwszej generacji „Feniks”. Replikation Feniks – jedyny na Ziemi symulator pozwalający na aktywności przebiegające w

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Najnowsze opowiadania

Dziewiątka 009 - prolog

Dziewiątka 009

28 lipca, 30 tydzień 2079 roku, Piątek. Wybuch. Cisza. Ogłuszenie na chwilę zaćmiło moje zmysły. Przez pył ledwo dostrzegam opadające gruzy i miotających się z

Czytaj więcej
Zespół projekt Feniks misja Kassandra

Replikation Feniks 2079

Ten sam dzień. Godzina 9:55. Główne laboratorium. Miejsce instalacji Symulatora pierwszej generacji „Feniks”. Replikation Feniks – jedyny na Ziemi symulator pozwalający na aktywności przebiegające w

Czytaj więcej